Aleksander Gałek

Aleksander Gałek

Wszystko zostaje w rodzinie

Firma to ogromna inwestycja czasu, wysiłku i emocji.  Dla wielu biznesmenów ich firma, bez względu na to, jak duża, to ich dziecko i dbają o nią tak, jak o synów czy córki. Wreszcie firma to marka, stworzona często od podstaw, to system wartości bliski jej twórcy, to wizerunek, który ściśle łączy się z jego imieniem i nazwiskiem. W cudzych rękach straci te niematerialne, a cenne dla właściciela wartości. Trudno zatem nie marzyć o tym, że związek firmy z rodziną i nazwiskiem przetrwa, a działalność będzie kontynuowana, nawet po śmierci właściciela firmy. Toteż zdecydowana większość przedsiębiorców chciałaby przekazać firmę rodzinie, o ile tylko jest możliwość.

Jednak od decyzji, że firma ma zostać dziedziczona przez rodzinę, do owocnego przeprowadzenia sukcesji droga wcale nie jest łatwa. Właściciel czy właściciele muszą zdecydować, kto co ma przejąć i na jakich zasadach po śmierci przedsiębiorcy. Najprostszy i zarazem najsprawiedliwszy wydaje się arytmetyczny podział między osoby, które mają być sukcesorami. To pozwala seniorom zachować poczucie, że wszystkich bliskich, np. dzieci, potraktowali równo, nikogo nie wyróżniając, a ich decyzja nie wywoła niesnasek w rodzinie.

Trzeba jednak zadać sobie wtedy dwa pytania. Pierwsze dotyczy sukcesorów: ich kompetencji i doświadczenia w prowadzeniu biznesu, ale też temperamentów i wyznawanych zasad. Najczęściej nawet bardzo blisko spokrewnione osoby znacząco się od siebie różnią. Te różnice mogą łatwo sprawić, że nawet taki sprawiedliwy, arytmetyczny podział firmy nie zapewni harmonijnej współpracy między nowymi współwłaścicielami firmy i powstania spójnej wizji jej rozwoju. Pytanie o sukcesorów dotyczy także ich osobistych planów, które mogą znacznie odbiegać od wizji zostania przedsiębiorcą przejmującym rodzinny biznes.

Drugie pytanie dotyczy przedsięwzięcia, które ma zostać przekazane i tego, co będzie najkorzystniejsze dla jego trwania i rozwoju. W przypadku scedowania odpowiedzialności za firmę rodzinną na jedną osobę sprawa jest prosta, ale gdy dzieli się ją między np. dwoje dzieci, po równo, może dojść do sytuacji patowej, jeśli sukcesorzy będą się istotnie różnić co do strategii i taktyki działania. Gdy zaś sukcesorów będzie trzech lub więcej, może nastąpić rozdrobnienie udziałów, a więc i rozmycie odpowiedzialności za firmę. Ba, szybko dojść może do sytuacji, w której przedsięwzięcie stworzone przez małżonków w trzecim pokoleniu staje się spółką kilkunastu osób. A przecież wiadomo, jak ważne w każdej firmie jest sprawne podejmowanie decyzji i że zbytni podział głosów na pewno temu nie sprzyja.

Tak więc pomysł, by przekazać firmę wszystkim sukcesorom po równo, niekoniecznie jest najlepszy i realny. Ale jeśli nie dzielić wszystkiego w równym stopniu, to jak dokonać odpowiedniego podziału, by mnożyć to, co zostało wypracowane w pierwszym pokoleniu, i jednocześnie nie wywołać rodzinnych konfliktów? I jak zagwarantować, że decyzje dotyczące sukcesji nie będą podważane w przyszłości? Biznesowa zmiana warty to poza tym nie tylko przekazanie określonej części majątku, które, jak widać, i tak nie jest proste. Oprócz przekazania udziałów trzeba wybrać następców, którzy przejmą rzeczywiste stery w firmie. A to jest często jeszcze trudniejsze zadanie niż sprawiedliwy podział schedy. Decyzji w tym zakresie nie ułatwiają naturalne różnice pokoleniowe. Starsi zazwyczaj narzekają na młodszych, uznając, że ci ulegają różnym modom, także w biznesie, że brakuje im rozwagi i doświadczenia, że wreszcie nie docenią tego, co dostaną, bo nie musieli na to ciężko pracować. Z kolei młodsze pokolenie, potencjalni następcy w firmie, nie chcą bezkrytycznie realizować cudzych pomysłów, mają swoje plany i ambicje, a poza tym – po latach obserwowania zapracowanych rodziców – nierzadko pragną znaleźć zdrowy balans między działalnością zarobkową, a życiem prywatnym i nie zamierzają wszystkiego podporządkować dziedziczonej firmie rodzinnej.

Nie da się ukryć, że spora część firm, które będą przechodziły proces pokoleniowej zmiany warty, wymaga nowego spojrzenia i wprowadzenia często innowacyjnych rozwiązań. Może się wtedy okazać, że odwaga następców i ich brak przywiązania do dotychczas realizowanej wizji rozwoju firmy wyjdzie jej na dobre. Tak jak miało to miejsce w przypadku biznesu Jacka Domogały, przez lata związanego z górnictwem (jego Famur zajmowała się i nadal zajmuje produkcją urządzeń dla kopalń). Po przejęciu firmy w 2010 roku przez 25-letniego wówczas syna Tomasza biznes Domogałów został zdywersyfikowany, by uniezależnić go od koniunktury na węgiel – tworzą go dziś oprócz Famuru również spółki Kopex, Fugo i kilkadziesiąt innych podmiotów, nad którymi parasolem jest rodzinna spółka inwestycyjna TDJ.

Dziedziczenie firmy rodzinnej niekoniecznie więc musi oznaczać dla następnego pokolenia tylko korzystanie z wcześniej wypracowanych zysków, ale również ciężką pracę i trudne decyzje o poważnych, a czasami i ryzykownych zmianach. Dla samej zaś firmy – dynamiczny rozwój, bo młodsi stażem przedsiębiorcy są często lepiej wykształceni od swych poprzedników, mają mniej ograniczeń i nie wiedzą, że czegoś się nie da zrobić.

Zdarza się jednak, że kwestia sukcesji jest jeszcze bardziej skomplikowana, gdy mowa o dziedziczeniu spółki, a nie działalności jednoosobowej czy rodzinnej. Wówczas spadek każdej z nich obejmuje tylko część firmy, a wybrany przez każdego ze wspólników model sukcesji będzie rzutował na sytuację pozostałych udziałowców i spółki jako całości. To, co harmonijnie funkcjonowało przez dziesięciolecia w gronie pierwotnych wspólników, których spajają wszelkie dobre i złe doświadczenia minionych lat, niekoniecznie musi się udać w następnym pokoleniu. Jakkolwiek więc pomysł, by przekazać firmę rodzinie czyli dzieciom lub małżonkowi, wydawać się może prosty w realizacji, jego przełożenie na konkretne rozwiązania może wymagać nie tylko znalezienia odpowiedzi na wiele pytań i rozwiania wątpliwości co do intencji potencjalnych sukcesorów, ale też modelu prawnego, który zabezpieczy zarówno interesy następców, jak i biznesowego przedsięwzięcia.

Pomożemy w rozeznaniu się co do możliwych rozwiązań i ich konsekwencji.  Wierzymy, że lektura opublikowanych pytań i odpowiedzi ułatwi wypracowanie własnej drogi do rodzinnej sukcesji. Choć nie wykluczamy też, że dla części przedsiębiorców będzie to materiał do rozważenia innych rozwiązań: dopuszczenia do rodzinnego biznesu osoby czy osób z zewnątrz lub sprzedaży firmy.

Przejdź do: PYTANIA I ODPOWIEDZI

Więcej na temat dziedziczenia firmy rodzinnej znajdziesz w książce „Zmiana warty”. Zamów już dziś!

Szukaj artykułu

Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Search in posts
Search in pages

Masz pytania?

Skontaktuj się z ekspertem!
Rafał Szymkowiak
Radca prawny

tel.: (+48) 601 715 496
r.szymkowiak@pragmatiq.pl